Olsztyn

17 maja 2015

Strawczyn

2 sierpnia 2015

Białystok

23 sierpnia 2015

Do startu pozostało:

Odżywianie w sprincie i olimpijce

Czy dystanse olimpijski i sprinterski wymagają jakiegoś specjalnego odżywiania? W pewnym sensie tak, choć na szczęście nie jest to jakaś specjalna filozofia. Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę, że czas spędzony na zawodach jest krótszy niż w przypadku Ironmana, czy „połówki”. Nie ma więc potrzeby szykować sobie jakiegoś specjalnego bagażu prowiantu.

05-IMG_1573-620x413

Żel na wszelki wypadek się przyda, ale specjalnych zapasów tworzyć nie musimy.

 

W przypadku olimpijki z całą pewnością dodatkowe kalorie będą nam potrzebne, jest to mimo wszystko ponad dwugodzinny wysiłek dla większości uczestników. Jeżeli chodzi o sprint, nasz zapas pełnić będzie raczej rolę zabezpieczenia niż niezbędnego punktu programu.
Jedzenie na krótszych dystansach powinno być łatwo przyswajalne. Batony i kanapki zostawmy tym razem w domu. Wystarczą nam w zupełności żele, a nawet węglowodany w płynie. Większość czasu spędzimy na rowerze, tam też najłatwiej nadrobić jest deficyt kaloryczny. Dobrze sprawdzić się mogą dwa bidony, z czego jeden jest wypełniony napojem węglowodanowym (nawet nieco gęstszym niż zwykle), drugi wodą lub lekkim izotonikiem. Taki zestaw pozwala nam dostosować się do każdych warunków i potrzeb na trasie, odpowiednio dobierając proporcje. W przypadku jazdy w grupie pamiętajmy również o obserwowaniu rywali, aby nie przegapić momentu nagłego ataku, lub próby ucieczki. Dobrze jest również korzystać z bidonu jadąc na końcu grupy, aby nie stwarzać dodatkowego niebezpieczeństwa kraksy.

Z racji dość wysokiej intensywności wysiłku podczas startu, przetestujmy wcześniej nasze pomysły w trakcie treningu jakościowego.

Dodatkowy żel możemy włożyć do kieszonki, jako żelazny zapas lub zostawić w koszyku w strefie zmian. Zwróćmy uwagę, że zawodnicy ITU w swoich strojach nie mają kieszeni na żele, co też powinno dać nam do zrozumienia, że na tym dystansie obejdziemy się bez rozbudowanego bufetu.
Mamy nadzieję, że naszym kolejnym wpisem coraz bardziej przekonujemy Was, że przygoda z krótszymi dystansami nie wymaga wyjątkowych środków. Być może już niedługo w Polsce, wzorem państw zachodnich, starty na tych dystansach będą stanowiły ponad połowę w ogólnej liczbie wszystkich odmian triathlonu.

Kaźmierczak i Słoma po starcie w Pucharze Świata w New Plymouth

W nowozelandzkim New Plymouth w ostatni weekend w Pucharze Świata startował Mateusz Kaźmierczak, który jest zawodnikiem Elemental Team. Był to drugi start Mateusz w tym sezonie, w którym walczył o punkty niezbędne do kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie. Mateusz uplasował się na 46 miejscu, a o przebiegu rywalizacji możecie przeczytać poniżej w jego wypowiedzi, a także w wypowiedzi trenera Marcina Słomy.

KB_Ol_Tri (63)

Mateusz Kaźmierczak, zawodnik Elemental Team, członek kadry narodowej i zwycięzca pierwszej edycji Elemental Triathlon Olsztyn:
Coś początek sezonu w moim wykonaniu nie jest udany… jak zawsze. Obiecuje Wam, że to się zmieni w kolejnych startach. Rozkrecę się. Pływanie nie było najgorsze w moim wykonaniu, wszyscy zawodnicy wychodzili bardzo blisko siebie. Mieliśmy powtórkę sprzed tygodnia – walczyliśmy z wielkimi falami i była to jedyna rzecz, która w tym wyścigu mi się podobała. Tak ja sądziłem brak treningu spowodowanego kontuzją spowodował, że nie byłem zbyt mocny na otwarciu etapu rowerowego, który okazał się bardzo istotny. Miałem jakąś niemoc pod nogą. Potem już się rozkreciłem i dojechałem do pierwszej grupy. Kosztowało mnie to bardzo dużo sił. Kilka sekund poźniej poszedł mocny atak i zawodnicy przede mną „postrzelali”. Wyskoczyłem przed nich i próbowałem dospawać grupę, ale już po gonitwie do pierwszej ekipy miałem tak „zapieczone” nogi, że przez prawie jedno okrążenie jechałem sam z Atkinsonem i probowaliśmy znów dojechać do pierwszej grupy. Niestety odległość się zwiększała i w ostateczności druga grupa znowu do nas dojechała, ale praca w niej się nie kleiła. Nie chcąc stracić do pierwszej grupy zbyt dużo, mocno pracowałem, ale niestety nie miałem kompanów do współpracy. Na biegu ruszyłem bardzo mocno, bo byłem wściekły na to, jak ułożył się wyścig, ale rower pozostawił mocny ślad w nogach. Z zawodów nie jestem zadowolony, bo wiem i czuję, że stać mnie na wiele wiecej, stać mnie na wyższe pozycje. Ale widocznie już tak jest, że na tych pierwszych startach nie mogę się odnaleźć. Teraz będę musiał wyleczyć kontuzję nogi. Popełniłem kilka błędów w tym wyścigu, ale wyciągam z nich wnioski i po rehabilitacji biorę się do roboty. Jestem podwójnie zmotywowany i mam większego powera!

Marcin Słoma, trener Elemental Team:
Oceniam start „Kazika” za bardzo cenny dla niego. Potrzebował takiego startu i pomimo kontuzji oraz braku treningu, zaprezentował się obiecująco. Jestem przekonany, że w tym sezonie zrobi jeszcze parę wartościowych wyników. Niestety bardzo niefrasobliwa jazda na rowerze, jak sam przyznał, skończyła się dla niego drugą grupą i słabszym biegiem. Jednakże strata na biegu 1:27 do tak dobrego biegacza ja Murray ujmy nie przynosi. Jestem przekonany, że Kazia stać na bieg znacznie lepszy. Musi jednak wyleczyć kontuzję. W poniedziałek powrót do Gold Coast i od wtorku go „reanimujemy”. Dla niego najważniejszy start w tej części sezonu planuję na połowę maja, więc ma jeszcze czas!

Giant Propel Advanced nagrodą dla uczestników cyklu!

Miło nam poinformować, że uczestnicy, którzy ukończą trzy starty na dystansie olimpijskim lub sprinterskim (w dowolnej kombinacji) w ramach ELEMENTAL Tri Series będą mieli szansę wygrać rower Giant Propel Advanced 1.

1-102-1024x681

Formuła podobna będzie do tej, którą stosowaliśmy w trakcie Garmin Iron Triatlon, gdzie należało wytypować czas zawodnika z odległej pozycji na mecie ostatnich zawodów cyklu, a następnie trójka najlepiej typujących rywalizowała w prostych konkurencjach sprawnościowych.

Propel Advanced 1 Red

Pozwala to na stworzenie równych szans dla wszystkich naszych uczestników, niezależnie od poziomu sportowego. Doświadczenia poprzednich edycji pozwalają przypuszczać, że podczas finału czekać nas będą równie duże emocje jak w trakcie rywalizacji triathlonowej. Szczegóły konkursu podamy w kolejnych wiadomościach.

Nagroda pozwoli Wam na dołączenie do grona zadowolonych użytkowników rowerów marki Giant, również tych z najwyższej półki sportu wyczynowego na czele z dwukrotną mistrzynią świata cyklu ITU, Helen Jenkins.

jenkins

Więcej informacji o naszej nagrodzie znajdziecie tu:
http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/propel.advanced.1/18827/76277/

ELEMENTAL sponsorem nie tylko Tri Series!

Tytuł naszego cyklu wiąże się z nazwą głównego sponsora Elemental Holding SA, z którym mamy przyjemność współpracować od samego początku idei przywrócenia należnej rangi zawodom na dystansie olimpijskim w Polsce, czyli Elemental Triathlon Olsztyn w 2013 roku.

1 (105)

Jesteśmy niezwykle dumni z tego, że firma wspomaga nie tylko finansowo zawody, lecz także jej pracownicy biorą aktywny udział w rywalizacji, od szczytów kadry zarządzającej, aż po szeregowych zatrudnionych.

Zaangażowanie firmy Elemental Holding w triathlon wykracza również daleko poza sponsorowanie naszego cyklu. Początkowo wspierała on jednego z najzdolniejszych polskich zawodników, Mateusza Kaźmierczaka, od tego roku mecenat ten rozszerzyła na grupę zawodową Elemental Team, która w swoich szeregach skupia takie nazwiska jak wspomniany wcześniej Kaźmierczak, a także Marię Cześnik i Mikołaja Lufta. Zespół prowadzony przez Marcina Słomę stawia sobie bardzo ambitne zadania związane zarówno z Igrzyskami w 2016 roku w Rio, jak i sukcesami w cyklu Ironman w przypadku Mikołaja. Trzeba przy tym zaznaczyć, że wsparcie takie w odniesieniu do zawodników sportu wyczynowego jest warunkiem niezbędnym do podjęcia jakichkolwiek prób rywalizacji ze światową czołówką.

Więcej informacji o naszym sponsorze znajdziecie na jego stronie www.elemental.biz, gdzie znajduje się również zakładka „Elemental i Triathlon” z najnowszymi doniesieniami dotyczącymi wspieranych zawodników.

W grupie siła. Jazda z dozwolonym draftingiem!

Podczas zawodów ELEMENTAL Tri Series na dystansie sprinterskim dopuszczona będzie jazda na rowerze w grupach. Dla wielu naszych uczestników będzie to nowość, przedstawiamy więc kilka rad dla początkujących.

  1. Nie daj się „zajechać”

Startujesz, aby realizować swoje cele. Nie ma przymusu równego podziału pracy pomiędzy zawodnikami jadącymi w danej grupie. Jeżeli zależy ci na szybkim tempie, będziesz pracował z przodu i namawiał do tego innych. Jeżeli będziesz chciał rozstrzygnąć rywalizację na biegu, będziesz trzymał się z tyłu, oszczędzając siły. Pilnuj swoich założeń, pamiętając jednak, że grupa pracująca wspólnie jest szybsza.

  1. Korzystaj z cieniaIMG_6324-L

Jadąc za innymi zawodnikami możesz zaoszczędzić nawet do 35-40% wymaganej mocy. Jeżeli nie prowadzisz grupy, schowaj się jak najlepiej w aerodynamicznym cieniu. Grupy triathlonowe w olimpijce i sprincie jadą zazwyczaj w bardzo mocnym tempie. Oznacza to, że zmiany z przodu są cięższe niż typowy trening tlenowy. Właśnie dlatego czas, kiedy możemy odpocząć jest tak istotny i nie powinien być marnowany.

  1. Szanuj siebie i innych

Zawsze zachowuj maksimum bezpieczeństwa. Nie reguluj licznika, przerzutek, zapięcia butów, jeżeli jedziesz w środku grupy. Nawet sięgając po bidon warto znaleźć się na jej końcu, eliminując ryzyko upuszczenia go pod koła kolegów.

  1. Używaj znaków i ostrzeżeń

    Jadący w grupie mają swój własny "język". Jego znajomość znacznie ułatwi nam start.  Foto: bicycling.co.za

    Jadący w grupie mają swój własny „język”. Jego znajomość znacznie ułatwi nam start.
    Foto: bicycling.co.za

Uprzedzaj o zbliżających się przeszkodach, dziurach, ostrych zakrętach. Zawodnicy z tyłu nie mają tak dobrego pola widzenia jak czołówka, informacje te są dla nich bardzo istotne. Bezpieczeństwo jest wspólnym interesem całej grupy.

  1. Trenuj w grupie

To najlepsza forma nauki jazdy z dozwolonym draftingiem. Sprawdź w swojej okolicy, gdzie zbierają się kolarskie grupy i dołącz do jednej z nich. Dzięki doświadczeniu nowych partnerów treningowych szybko nauczysz się umiejętności bardzo przydatnych podczas wyścigów triathlonowych. Rozsądnie dawkowany trening z kolarzami jest również wartościowym urozmaiceniem treningowego planu.

Sprintem w Abu Dhabi

W Abu Dhabi odbyły się pierwsze w tym roku zawody z cyklu ITU World Triathlon Series. Zawodnicy ścigali się na dystansie sprinterskim i był to debiut imprezy tej rangi w krajach arabskich.

dubaj

Wśród pań kolejne zwycięstwo odniosła Gwen Jorgensen, znów dzięki dominacji na biegu. Wydaje się, że rywalki na dziś mają dwa wyjścia. Albo godzą się z supremacją Amerykanki i rywalizują o drugie miejsce. Albo tworzą mocno pracującą grupę w wodzie i na rowerze. Urwanie Jorgensen na pływaniu nie jest nadzwyczajną sztuką. Jeżeli trafi się zespół pracujący nad powiększeniem przewagi do drugiej strefy zmian, jest szansa, że fenomenalny bieg nie wystarczy. Okazją może być najbliższa edycja w Auckland, gdzie do startów powrócą nieobecne w Abu Dhabi Brytyjki z dwukrotną mistrzynią świata Helen Jenkins na czele. Będzie z całą pewnością ciekawie.

Jeżeli chodzi o występ Agnieszki Jerzyk, to najbardziej widoczny był brak jej reprezentacyjnego stroju. Jest to niestety ciekawostka natury plotkarskiej, o sportowym aspekcie nie ma zbyt wiele do powiedzenia. 55 miejsce może rozczarować. Trzymamy więc kciuki za kolejne starty.

Wśród mężczyzn odnotować należy świetny występ Mario Moli, wpisujący się coraz powszechniejszą regułę dominacji najlepszych biegaczy na dystansach olimpijskim  i sprincie. Jonathan Brownlee pod nieobecność starszego brata nie zaliczył specjalnie udanego występu. Piąte miejsce jest zdecydowanie poniżej jego ambicji, a sam o swoim występie powiedział „zawaliłem wszystko, co tylko się dało”. Uważam, że szóste miejsce Javiera Gomeza można ocenić znacznie łagodniej, startował on po dwutygodniowych kłopotach zdrowotnych. Trzeba także zauważyć, że w swojej dotychczasowej karierze, pomimo wielu sukcesów, nie wygrał nigdy w World Triathlon Series wyścigu na dystansie sprinterskim.

Oglądając relację z niecierpliwością oczekujemy naszych pierwszych startów w ramach ELEMENTAL Tri Series. Jak sami widzicie dystanse te potrafią dostarczyć niezwykłych emocji i wrażeń sportowych.

Szybko, coraz szybciej. Symulacja startu w sprincie.

Sprint, a nawet „olimpijka”, uważane są często za zawody łatwiejsze z racji krótszych dystansów od popularnego Ironmana i „połówki”. Takie podejście słuszne jest w przypadku, jeżeli zależy nam tylko na ukończeniu zawodów. Jeżeli jednak będziemy chcieli pokusić się o uzyskanie dobrego miejsca czy wyniku, zadanie będzie już znacznie trudniejsze.

ETO2_0225

Krótkie dystanse to przede wszystkim wysoka intensywność, która jest rzadko spotykana w planach treningowych amatorów. Z jednej strony jest to wyzwanie, z drugiej niezwykle przydatny akcent w budowaniu formy. Nie dość, że same zawody odbywają się na wyższym poziomie wysiłku, to dodatkowo pierwsza ich część dostarcza szczególnie intensywnych wrażeń, zwłaszcza w zawodach z dozwolonym draftingiem. To właśnie tych kilka pierwszych chwil w wodzie, kilkaset metrów po wyjeździe rowerem ze strefy zmian, czy pierwszy kilometr biegu decydują o zajęciu strategicznej pozycji względem rywali. Warto więc przećwiczyć kilka z tych elementów przed startem. Jeżeli jesteśmy przyzwyczajeni do długich dystansów, wejście w strefę wysiłku na poziomie powyżej progu tlenowego będzie dla nas ciekawym doświadczeniem. Czymś, czego w swoich dotychczasowych startach w ich początkowej fazie mieliśmy unikać jak ognia.

Poniżej przykład krótkiego treningu na basenie, w którym ćwiczymy elementy szybkiego startu:

200 rozpływanie (luźno),

8×50 kraul  < przerwa 10 sek.  (rozpoczęcie każdego odcinka bardzo spokojnie i stopniowe przyśpieszanie do prędkości maksymalnej),

100 grzbiet  (luźno),

8×50 kraul  > przerwa 10 sek. (rozpoczęcie każdego odcinka na maksimum możliwości i stopniowe wytracanie prędkości),

200 rozpływanie (luźno)

Mateusz Kaźmierczak, pierwszy zwycięzca w Elemental Triathlon Olsztyn

Zwycięzcą pierwszej edycji Elemental Triathlon Olsztyn, rozgrywanej w 2013 roku, był Mateusz Kaźmierczak. Zawody rozgrywane były wtedy w formule z dozwolonym draftingiem i już od swojego debiutu przyciągnęły duże grono uczestników.

1 (105)

Mateusz Kaźmierczak na mecie w 2013 roku

Głównym rywalem Mateusza był wtedy Andreas Raelert, rekordzista trasy na dystansie Ironman ( 7:41:33) oraz dwukrotny olimpijczyk z Aten i Sydney. Walka rozstrzygnęła się dopiero na ostatniej rundzie biegu, gdzie Mateusz wykorzystał atut lepszego przyspieszenie na krótkim dystansie i „zerwał” Niemca na kilkaset metrów przed metą. Jeżeli ktoś uważa, że Raelert zrobił tym samym uprzejmość zwycięzcy, powinien zwrócić uwagę na świetne taktyczne blokowanie rywala na punktach z wodą. To nie było ściganie na niby! A trzeba przy tym przypomnieć, że zawody rozgrywały się w nietypowym jak na tę porę roku upale.

Twarde zetknięcie z taktyką. Raelert nie zostawia za sobą wolnych kubków z wodą.

Twarde zetknięcie z taktyką. Raelert nie zostawia za sobą wolnych kubków z wodą.

Pojedynki takie jak ten pomogły rozwinąć się imprezie na większą skalę. W 2014 roku pojawiło się nas na starcie już znacznie więcej, natomiast rok 2015 to rozszerzenie formuły do cyklu trzech imprez w ramach ELEMENTAL Tri Series.

Rozwijają się również uczestnicy naszych imprez, Mateusz jest naszą największą nadzieją na awans na Igrzyska Olimpijskie w Rio wśród mężczyzn. Przed nim seria trudnych startów w walce o punkty do rankingu, oraz próba zakwalifikowania się na zawody cyklu ITU World Triathlon Series.

Właśnie w trakcie tych przygotowań wydarzyła się ostatnio głośna historia z uratowaniem małej dziewczynki dzięki sprawnej i natychmiastowej reakcji naszego zawodnika podczas obozu przygotowawczego w australijskim Gold Coast. Gdyby nie szybka reanimacja leżącej w basenie nieprzytomnej trzylatki, nie miała by ona szans wyjść z tej sytuacji cało.

Cieszymy się, że mamy okazję gościć na naszych zawodach ludzi o tak wyjątkowych cechach, zarówno sportowych, jak i osobistych.

ELEMENTAL Tri Series Strawczyn, również jako test!

Uczestnictwo w zawodach z cyklu ELEMENTAL TRI SERIES samo w sobie będzie dla Was wspaniałym przeżyciem, będziemy się o to starać całym zespołem. Jednak dla wielu amatorów głównym wydarzeniem  sezonu będzie prawdopodobnie start w pierwszej w Polsce edycji Ironman 70.3 w Gdyni. Osobom tym polecamy start w Strawczynie jako ostatni sprawdzian przed docelową imprezą.

test

Rolę testu pełnić może zarówno sprint, jak i olimpijka. Wybór dystansu zależeć powinien od stopnia wytrenowania zawodnika, czasu jego regeneracji i założonych celów. Próba prędkości startowych, przełamanie obaw związanych z pływaniem w grupie, organizacja strefy zmian – jak sobie radzimy z różnymi elementami, będzie okazja przekonać się już na tydzień przed gdyńskimi zawodami, czyli 2 sierpnia 2015 roku w Strawczynie.

Czy to nie za blisko startu? Zdecydowanie nie! Przypomnijmy sobie, że idea dystansu ¼ Ironmana pojawiła się gdy Filip Szołowski szukał metody na mocny trening przed występem na połówce. To, co było eksperymentem powstałym na bazie wieloletnich doświadczeń treningowych wyznaczyło standardy rozwoju rynku triathlonowego na kolejne lata. Nie bójmy się z tych doświadczeń korzystać.

Do zobaczenia w Strawczynie!

Jaka lemondka na sprint?

W zawodach z dozwoloną jazdą w grupach przepisy ograniczają długość lemondki do linii wyznaczanej przez klamkomanetki w rowerze szosowym (rower do jazdy na czas nie jest dozwolony). Związane jest to z wymogami bezpieczeństwa, aby w razie upadku zawodników jadących w peletonie do minimum ograniczyć ryzyko związane z kontaktem z wystającymi elementami roweru.

Nawet wśród elity nie ma jednego, uniwersalnego podejścia do kwestii przystawek aero. Foto: Janos Schmidt/ITU

Nawet wśród elity nie ma jednego, uniwersalnego podejścia do kwestii przystawek aero. Foto: Janos Schmidt/ITU

Krótsze przystawki mają również tę cechę, że nie wymagają rewolucji w ustawieniu rowerowej pozycji. Jest ona dość podobna do ułożenia rąk w dolnym chwycie, jednak ze znacznie mniejszą powierzchnią czołową a co za tym idzie, oporami powietrza.

Na krótszej przystawce nie przyjmiemy tak wygodnej i komfortowej pozycji, jak na rowerze czasowym, lecz i tak będziemy mieli do tego znacznie mniej okazji, niż na długich dystansach. Ta odrobina utraconego komfortu zwraca się natomiast z nawiązką gdy zmuszeni jesteśmy do nagłej zmiany pozycji i przełożenia rąk na klamki hamulcowe.

Trzeba przy tym zauważyć, że przystawka aero nie jest towarem pierwszej potrzeby w triathlonie z draftingiem. Nawet wśród zawodników elity ITU nie ma jedynie słusznego podejścia do tematu. Znajdziemy to równie dużo zawodników z lemondkami na rowerach, jak i bez nich. Przykład braci Brownlee pokazuje, że można osiągnąć najwyższe trofea bez aerodynamicznego ekwipunku.

Triathlon jest dla gadżeciarzy? Triathlon wymaga olbrzymich nakładów i ciężarówki sprzętu? Będziemy się starać przekonać Was, że wcale tak nie musi być. Zarówno na poziomie nowicjuszy, jak i czołówki światowej.